niedziela, 24 maja 2015

Szpitalne przemyślenia część druga, czyli dzieła małej Viki



Uśmiech dziecka spowity łzami
I strach pisany w eterze

Są chwile w życiu gdy wierzę we wszystko
Choć wtedy w nic nie wierzę

Nie ufam sobie
Ufam swym myślom
Nadzieję mam na spełnienie
Lecz stałam się już szarym człowiekiem
Czy mogę to zmienić westchnieniem...?


W sumie w szpitalu jesteśmy od środy. Powstało mnóstwo mniejszych lub większych dzieł, przemyśleń i pism urzędowych. Syn Kuba zrobił przemeblowanie salonu i okazał się bardzo samodzielnym synem radząc sobie na gospodarstwie lepiej niż mama:)
Zamiany, zmiany, zmiany, ale póki co - prezentacja dzieł - dziś są to Vikowe dzieła szpitalne.
Troszkę podkoloryzowane, ale kreska Viki.
Zapraszam do podziwiania ;)

Viki na wrotkach

Pierwsza wersja rysunku dla Pani, która robiła EKG


Viki z przyszłości, bo Viki ma 4 latka, ale koniecznie miało być 5:)

Gufie

Wesoły szpitalny rysunek

Więcej wkrótce, bo muszę dostarczyć fotelik na wielki powrót ze szpitala!

Miłej niedzieli!


2 komentarze:

  1. No-no!Jest zamaszysta kreska,jest kolor,wykorzystana powierzchnia...jest Artysta!

    OdpowiedzUsuń