poniedziałek, 5 września 2016

Na kolację: pomysł na obiad - zupa ala ramen




Wczoraj byliśmy na Termach Maltańskich.
Polecam - zarówno termy, jak też zakup biletu online, bo można utknąć w długiej kolejce.

Tak samo polecam zupę, która czekała na nas po powrocie. Mój Kuba ma już tyle lat, że rzadko wybiera się z  nami na wycieczki, za to coraz częściej bawi się w przedsmak dorosłości, czyli m.in. gotowanie.

Zupa, którą przygotował była zainspirowana japońskim rosłem, czyli Ramen.










Przyznam się, że nie bardzo spodobał mu się pomysł wrzucenia jego wersji do netu,
ale wiem, że tu nie  zagląda, więc co mi tam:)

Przede wszystkim jednak, jego ramen był smaczny, a mój blog nie jest blogiem kulinarnym, i mogę sobie pozwolić na brak profesjonalizmu, więc  po prostu Wam napiszę, co też Kuba przygotował tym razem.

rosół ala ramen


Składniki:

garnek, w zależności od ilości mięsa:)


makaron ze skrobi kukurydzianej i z kiełków fasoli mung
mięso wieprzowe
słoiczek z pędami bambusa
imbir
seler
kukurydza (puszka)
kapusta pekińska
4 marchewki
mieszanka przypraw do zup (seler, marchew. pietruszka, cebula, por, lubczyk)
ziele angielskie
pieprz czarny ziarnisty
2 duże cebule
2 łyżki sosu rybnego
1,5 łyżki  jagód goi
por do dekoracji













Jak zrobić?

W skrócie:

1. Zagotować mięso. Pamiętajcie, by dokładnie je przedtem umyć.

2. W międzyczasie przygotować warzywa:
- cebulę pokroić w piórka,
- kapustę posiekać
- marchew w cienkie słupki
- imbir w plastry
- seler w plastry
- kukurydzę odcedzić, przelać wodą


3. Jak tylko mięso się zagotuje, odszumować. Wrzucić przygotowane uprzednio warzywa. Dorzucić odsączone pędy bambusa, jagody goi.
Doprowadzić do "prawie" wrzenia i skręcić na najmniejszy ogień. Dosmaczyć naturalną mieszanką do zup, kilkoma ziarenkami ziela angielskiego i czarnego pieprzu i sosem rybnym. Gotować łącznie ok. 6 godz., od czasu do czasu mieszając.

4. Przygotować klopsiki z mięsa mielonego - takie tradycyjne, najlepiej ze sprawdzongo przepisu,
lub kliknijcie na foto i zajrzyjcie, jak to kiedyś robiłam z Viki:)

 Klopsiki wg Viki


5. Po ok.5 godz gotowania, dorzucić do zupy klopsiki. Gotować całość jeszcze ok.godzinę. Cały czas na małym ogniu.

6. W wolnym czasie ugotować makaron, zgodnie z przepisem na opakowaniu.

7. Pod koniec gotowania dorzucić por, np. pokrojony na 3 części - w długie paski, żeby było łatwiej wyjąć.

8. Przed podaniem można wyjąć ziele  angielskie, pieprz i  imbir.

9. Całość wymieszać z ugotowanym makaronem.

9. Podawać w ładnych miseczkach, każdą zupkę ozdobić porem.




A teraz  kilka szczegółowych opisów - jak komu chce się jeszcze czytać:)


Wszystkie gotowe dodatki, oprócz  przypraw, kupiłam w  Lidlu, bo to mój ulubiony sklep.
Przypraw  używam Marco Polo.

Jeśli chodzi o mięso, Kuba użył to co było w lodówce, a był to kawał bardzo mięsnego żebra (trójkąt) ze świni puławskiej - nie byle jakiej, bo karmionej paszami bez GMO, ale o tym innym razem, a póki, co jak chcecie wiedzieć więcej, kliknijcie  na napis bez GMO.

Z kolei kawał łopatki, pochodzącej z tej samej świni, przeznaczył na klopsiki, czyli zrobił, tzw. mielone.


Być może smak zupy uzyskał dzięki mięsu, a być może przez swoją całkowitą improwizację, bo improwizować w kuchni uwielbia bardzo:)

Nie raz będziecie mieć okazję poczytać o jego pomysłach na obiad, które z przyjemnością zaserwuję Wam w porze późno-kolacyjnej:)

Zajęcie akurat na wieczór przed komputerem, a obiad idealny na następny dzień:)
Polecam!




1 komentarz: