niedziela, 19 kwietnia 2015

Kobieta w Galerii




Kiedy 12 lat temu przeprowadzałam się do Bydgoszczy, w wyobraźni kreowałam sobie te wszystkie spotkania, w których będę uczestniczyć, zajęcia, zdarzenia, imprezy, wydarzenia...Tymczasem, jak poszłam na coś ze 12 razy, to by było na tyle...
Nie wiem, jak to się stało, że tak spontanicznie zakręcona, pełna zwariowanych pomysłów i wyjątkowo niezwykła kobieta jak ja, utkwiła w kieracie życia z dnia na dzień.
Ja - kreatorka rzeczywistości, zaklinaczka czasu - nie potrafiłam tego czasu zorganizować dla siebie.
Czy kiepska ze mnie organizatorka?  ...no muszę uczciwie przyznać, że czasem cechuje mnie słomiany zapał.
Na szczęście czasem.









W sobotę wybrałam się na warsztaty Kobieta w Galerii, organizowane przez Galerię Pomorską.
Jakże było moje zaskoczenie, bo spodziewałam się małego kameralnego spotkania, a tymczasem było to wielkie wydarzenie. Oczywiście kimże bym była, gdybym się nie spóźniła:) Rzecz jasna, nie z mojej winy - po prostu pomyliłam kina, ale o tym innym razem;)
No i miałam problem, bo trudno było wypatrzeć jakieś wolne miejsce na sali. Naprawdę duuużej sali;). Usiadłam więc sobie zupełnie z boku, tuż nad schodami, marudząc w myślach na swoją tendencję do dezorganizacji wszystkiego. No tak, spóźniłam się, to teraz mam najgorsze miejsce. Ale miejsce okazało się idealne, bo dzięki schodom właśnie, było to jedyne miejsce, które posiadało przestrzeń idealnie nadającą się na stolik.
A stolik się przydał, bo impreza była przygotowana również od strony gastronomicznej.
Zabrzmi banalnie, ale stół był suto zastawiony - kanapeczki, sałatki i ciasto od Sowy, dodały smaku spotkaniu i klimat wyjątkowy:)


Było wyjątkowo miło, przyjemnie szalenie, czyli jednym słowem babsko:)


Na dobry początek dorobiłam się wieszaka na galeriowe stylizacje,
 breloczka na klucze do nowego świata,
błyskotek, bym już zawsze błyszczała jak przystało na gwiazdę:P
oraz identyfikatora, żebym już zawsze wiedziała kim jestem ;)







A dzięki swojej spostrzegawczości, refleksowi i kondycji fizycznej - również bonów na zakupy,
czyli Galerów i to w ilości aż 6 sztuk!


Breloczek oczywiście w kształcie serce, czyli kolejne serduszko do kolekcji #loveiseverywhere

Serce przyuważyłam też w książce, którą wygrała dziewczyna obok.
Książka swoją drogą idealna dla mnie, bo uwielbiam czytać w kibelku:)




A na koniec był film - Sex, miłość i terapia. Tytuł mówi sam za siebie. Polecam:)

Reasumując - wieczór uważam za udany. Obiecałam sobie, że zaczynam żyć jak lubię, bo lubię żyć:)





1 komentarz: